Miliony Chińczyków ruszyło w rodzinne strony, by w gronie najbliższych powitać Nowy Rok. W tym roku obchody będą nieco skromniejsze, bo tak złych warunków pogodowych jak panujące teraz w Chinach nie było od 100 lat. W ostatnim dniu roku świni ogromna ilość Chińczyków szturmowała pociągi i drogi udając się na najdłuższą w roku przerwę świąteczną. Dla...
więcej »
Pewien Brytyjczyk wybiera się na piechotę do Indii. Bez pieniędzy - liczy na dobrą wolę spotykanych ludzi. 28-letni Mark Boyle z Bristolu był właścicielem małej spółki internetowej. Rzucił to i teraz planuje niesamowitą podróż - chce przejść pieszo do miejsca urodzin Mahatmy Gandhiego. 14,5 tysiąca kilometrów planuje pokonać...
więcej »
Rosjanie otwierają nowy front w walce z Brytyjczykami i Niemcami - tym razem o miejsca na brzegu morza czy basenu w najlepszych kurortach świata. Rosjanie doganiają Niemców jeśli chodzi o polowanie na miejsca na plażach i wokół basenów, nadając nowego znaczenia stereotypom o zagranicznych turystach, funkcjonujących...
więcej »
Czerwiec to najlepszy moment, żeby odwiedzić Teneryfę. Większość turystów wybiera wtedy kontynentalną Hiszpanię, a miejscowi najczęściej biorą urlop.
Jeśli chcemy podziwiać roślinność wyspy, powinniśmy przyjechać między kwietniem a lipcem. Aby poczuć egzotyczny klimat wyspy, warto zacząć od spaceru po wybrzeżu.
Na spacer z Playa de las Americas do Los Cristianos przeznaczmy pół dnia. Rozpoczynamy go na północnym krańcu Playa de las Américas, w Puerto Colón, nowym, luksusowym kompleksie portowo-plażowym położonym w pobliżu Torviscas Playa. Obok znajduje się parking. Jeśli mamy ze sobą dziecko w wózku, albo nie jesteśmy najmocniejszymi piechurami, możemy rozpocząć spacer dalej na południe, przy hotelu Gran Tenerife. Od tego miejsca na trasie nie ma już żadnych schodów.
Odnajdźmy wysoki, okrągły, biało-niebieski budynek z podwieszanym pomostem na szczycie. Z tej platformy wygodnie jest obserwować luksusowe jachty unoszące się na wodach przystani poniżej: symbole nowego, ekskluzywnego wizerunku, którym od niedawna cieszy się Teneryfa. Jeśli spojrzymy na północ, zobaczymy, jak granica terenów zabudowanych przesuwa się coraz dalej wzdłuż wybrzeża. Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze w 1965 r. Playa de las Américas po prostu nie istniała. Nie było tu żadnych plaż ani słodkiej wody, dróg czy elektryczności, ani nawet plantacji bananów - tylko wielkie marzenia fabrykanta detergentów Catalana i miejscowego właściciela ziemskiego, którym jakimś cudem nie zabrakło odwagi, żeby rozpocząć budowę hoteli wypoczynkowych w środku głuszy.
Przy Aquamarina Centro Comercial zaczyna się piesza promenada prowadząca wzdłuż wybrzeża w kierunku południowym. Miejscowi nazywają ją Aleją Geraniową, od rosnących po obu stronach kwiatów. Idąc deptakiem mijamy ogromny Hotel Jardín Tropical, piękny przykład architektury "salt and pepper-pot" importowanej z południowej Hiszpanii. Promenada zakręca, mijając róg zajęty przez bary i sklepy przeznaczone głównie dla turystów z Niemiec.
Przed nami trzy główne plaże Playa de las Américas: Playa del Bobo i Playa Américas. Wszystkie zostały sztucznie usypane i chronią je zakręcające pod kątem prostym falochrony z wielkich głazów. Schodami schodzimy do głównej nadmorskiej promenady, mijając Fawlty Towers Pub i Playa de las Américas Casino. Idąc dalej, mijamy Acuarío Atlántico, oceanarium z ogromnymi zbiornikami, w których możemy oglądać niektóre z gatunków zamieszkujących wody okolic Wysp Kanaryjskich. Są wśród nich m.in. małe rekinki, diabły morskie, żółwie wodne, mureny i mero (graniki).
Tekst pochodzi z przewodnika "Kieszonkowy przewodnik. Teneryfa od środka" wydanego przez Wydawnictwo RM.
Źródło informacji: materiały prasowe